Posty

Wyświetlam posty z etykietą morze

Warto zobaczyć: HMS Belfast

Obraz
HMS Belfast zwodowano w 1938 roku. Okręt walczył na najważniejszych morskich frontach II Wojny  Światowej (konwoje arktyczne, D-Day, Pacyfik), a potem jeszcze w Korei. Po 30 latach służby został wycofany i cudem uniknął zezłomowania. Uratował go Belfast Trust, komitet który zorganizował kampanię w celu zorganizowania muzeum i w którym zasiadało kilku polityków, wysokich oficerów Royal Navy itp. Ostatecznie rząd uznał, że był to jeden z najbardziej ikonicznych i zasłużonych okrętów, a jeśli nawet były lepsze do tej roli, to już zostały zezłomowane.  I tak HMS Belfast trafił do Londynu, tuż obok Tower Bridge, najpierw jako samodzielne muzeum, a od 1978 część Imperial War Museum. Pierwsze wrażenie: Belfast jest OGROMNY. Ten okręt klasyfikowano jako lekki krążownik, ale, o ile dobrze rozumiem, od ciężkich krążowników różni się kalibrem dział (ograniczenie wynikające z traktatów, jakie zawarły państwa po I Wojnie Światowej), a nie rozmiarami. Zwiedzałem kiedyś niszczyciel (ORP Błys...

O dwóch okrętach z wyspy Wight

Obraz
 Błyskawica Jakie są związki między wyspą Wight a Polską? A na przykład jeden plac noszący imię polskiego kapitana, kilka pamiątkowych tabliczek i huczne obchody kilka lat temu. ORP Grom i Błyskawica, najnowocześniejsze okręty II RP, zostały zbudowane w Cowes. Jeszcze przed wybuchem wojny zostały wycofane do Wielkiej Brytanii. Z zaskakującą jak na tamte władze (przecież zwykła postawa to "nie oddamy ani guzika") trzeźwością umysłu uznano, że na Bałtyku i bez odpowiedniego wsparcia zostaną natychmiast zatopione, a współpracując z Royal Navy zdołają trochę poszarpać Niemców. I zdołały. Walczyły w Norwegii, eskortowały transporty, osłaniały desanty i ewakuacje. Ale Błyskawica wsławiła się broniąc swojej macierzystej stoczni. 4 maja 1942 niszczyciel został wycofany na chwilę na krótkie rutynowe naprawy. W Cowes i East Cowes oprócz stoczni było jeszcze trochę przemysłu obronnego, np. fabryka samolotów Saunders-Roe i różne pomniejsze zakłady. Nic dziwnego, że Luftwaffe postanowiła ...

Warto zobaczyć: wyspa Wolin

Obraz
Postanowiliśmy zrobić sobie tydzień wakacji. Uznaliśmy, że teraz albo nigdy (to znaczy: dopiero po opanowaniu pandemii). Obawiamy się, że obecne poluzowanie ograniczeń przyniesie wzrost zarażeń i latem już się nie da nigdzie pojechać. Obyśmy się mylili. W połowie maja ryzyko, że się zarazimy, było bardzo małe - izolowaliśmy się podobnie, jak na co dzień.  Ryzyko, że my zawieźliśmy zarazę na Wolin jest praktycznie zerowe, bo od dwóch miesięcy żyliśmy prawie jak na kwarantannie. Praca zdalna, wszystkie zakupy online, jedyna wyjścia z domu to spacery na odludziu. Urlop z dzieckiem podczas pandemicznych ograniczeń był mocno nietypowy. Wszystkie standardowe atrakcje - muzea, lunaparki, latarnie morskie, place zabaw - były zamknięte (a gdyby nawet trafiło się coś czynnego, to wolimy unikać). Restauracje i kawiarnie również. Wynajęliśmy więc domek, by żyć z dala od innych i mieć własną kuchnię (z ekspresem do kawy!). Zapakowaliśmy maseczki, płyny do dezynfekcji i w drogę. Wolin zobaczyliś...

Warto zobaczyć: Turbinia i Discovery Museum w Newcastle

Obraz
Muzea w Newcastle miałem okazję zwiedzić niedawno. I właśnie to spowodowało, że popełniłem poprzedni wpis o Birr i Parsonsach oraz ten, o najsławniejszym z rodu. Charles Parsons odebrał standardowe dla arystokratycznego nerda wykształcenie domowe (niektórzy z jego nauczycieli też mieli niezgorsze osiągnięcia naukowe), ukończył z wyróżnieniem Cambridge, po czym nietypowo jak na syna earla zatrudnił się jako czeladnik w zakładach maszynowych w Newcastle. Pięć lat i kilka stanowisk później, w 1884, jest już dyrektorem działu elektrycznego w firmie produkującej silniki okrętowe. W tym samym roku opracował pierwszą turbinę parową, a parę lat później założył własne fabryki C.A. Parsons & Co (energetyka) i Parsons Marine Steam Turbine Company (silniki okrętowe). Nadal w Newcastle, a nie w rodzinnej Irlandii. Ten rejon był wówczas (i jeszcze długo, do czasów Margaret Thatcher) centrum przemysłu maszynowego i stoczniowego, tu więc można było znaleźć wykwalifikowanych pracowników. Zakła...

Na co komu dziś wczorajszy sekstans?

Obraz
Wspomniałem kilku osobom, że buduję sekstans i ku mojemu zaskoczeniu większość nie wiedziała co to. Najwyraźniej nie wszyscy w dzieciństwie czytali Verne'a i Borchardta. Postanowiłem więc dodać wstęp, który rozrósł się tak bardzo, że ostatecznie podzieliłem całość na dwa wpisy. Jeśli znajdę Mityczny Wolny Czas, wkrótce napiszę o wrażeniach z konstrukcji i pomiarów. Co to jest sekstans? W największym uproszczeniu: sekstans to instrument nawigacyjny, który w zasadzie jest bardzo dokładnym i działającym na odległość kątomierzem. Głównie był stosowany do ustalania pozycji geograficznej na podstawie położenia Słońca, Gwiazdy Polarnej albo innych ciał niebieskich. Używano ich też niekiedy w nawigacji przybrzeżnej: np. mierząc kąt poziomy pomiędzy znanymi obiektami można wyznaczyć linię pozycyjną na mapie. Możemy też zmierzyć wymiary kątowe jakiegoś obiektu i, jeżeli znamy jego wysokość, prosta trygonometria da nam odległość od niego. Sekstansów, i to niekiedy ogromnych, obsługiwanyc...