Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyroda

Fotograficzne podsumowanie lata

Obraz
Picture a Week 2020 Początkowo trzymałem się planu. W lipcu trafił się ciekawy owad w ogrodzie. Srogoń baldaszkowiec (sroga nazwa), duży drapieżny pluskwiak. Przypadkowo kilka dni wcześniej czytałem, że potrafi dotkliwie ukąsić, ale kolory powinny być wystarczającym ostrzeżeniem. Drugi owad to rusałka pawik, ładny, ale pospolity. Początek lata to był czas komety, więc i ja poświęciłem raz pół nocy i pojechałem na pole. Miałem szczęście, trafiła się luka w chmurach akurat w odpowiednim miejscu. Stojąc w korku na obwodnicy Wrocławia zrobiłem zdjęcie paralotniarza podczas zachodu Słońca. I jedno tylko słabe zdjęcie ptaków, wrzucone z braku czegoś lepszego. Sierpień też nie był najgorszy. Znów trafił się ciekawy okaz w ogrodzie - kozioróg dębosz, ogromny (5 cm) i dość rzadki chrząszcz. Raz zorientowałem się, że prawie minął tydzień, a ja w ogóle nie fotografowałem, więc na szybko zrobiłem zdjęcie bloku przez mokrą szybę samochodu. Mogę udawać, że to taki eksperyment, a nawet że to coś symb...

Fotograficzne podsumowanie wiosny

Obraz
Picture a Week 2020 Udało się zrobić zdjęcie w każdym tygodniu, zwykle nawet miałem z czego wybierać. Gorzej z założeniem, by eksperymentować z różnymi technikami i motywami. Ogromna większość to zdjęcia ptaków i owadów. Winię za to lockdown. Nie chodzi o to, że w domu nie da się zrobić ciekawych zdjęć, mnóstwo ludzi to udowodniło na kwarantannie. Bardziej o to, że zamknięcie w domu oznaczało mnóstwo wolnego czasu tylko dla bezdzietnych. Nie dla rodziców, nagle zmuszonych organizować zabawę i naukę przez cały dzień, jednocześnie pracując zawodowo, gotując i sprzątając. Kwiecień był czasem najostrzejszych ograniczeń w przemieszczaniu. Dlatego z pięciu kwietniowych zdjęć, cztery to owady z ogrodu, a jedno powstało w domu. Był to "naukowy" eksperyment mojej córki: woda zabarwiona sokiem i olej. Do szklanki wrzucamy tabletkę musującą. Tabletka opada poprzez olej, dopiero w wodzie zaczyna się rozpuszczać. Bąbelki w oleju są bardziej efektowne niż w wodzie i poruszają się wolno. W ...

Warto zobaczyć: wyspa Wolin

Obraz
Postanowiliśmy zrobić sobie tydzień wakacji. Uznaliśmy, że teraz albo nigdy (to znaczy: dopiero po opanowaniu pandemii). Obawiamy się, że obecne poluzowanie ograniczeń przyniesie wzrost zarażeń i latem już się nie da nigdzie pojechać. Obyśmy się mylili. W połowie maja ryzyko, że się zarazimy, było bardzo małe - izolowaliśmy się podobnie, jak na co dzień.  Ryzyko, że my zawieźliśmy zarazę na Wolin jest praktycznie zerowe, bo od dwóch miesięcy żyliśmy prawie jak na kwarantannie. Praca zdalna, wszystkie zakupy online, jedyna wyjścia z domu to spacery na odludziu. Urlop z dzieckiem podczas pandemicznych ograniczeń był mocno nietypowy. Wszystkie standardowe atrakcje - muzea, lunaparki, latarnie morskie, place zabaw - były zamknięte (a gdyby nawet trafiło się coś czynnego, to wolimy unikać). Restauracje i kawiarnie również. Wynajęliśmy więc domek, by żyć z dala od innych i mieć własną kuchnię (z ekspresem do kawy!). Zapakowaliśmy maseczki, płyny do dezynfekcji i w drogę. Wolin zobaczyliś...

Fotograficzne podsumowanie zimy

Obraz
Picture a Week 2020 Plan, by raz w tygodniu publikować jedno zdjęcie, wykonałem. Co prawda bywały takie tygodnie, gdy musiałem na siłę wybierać coś spośród zdjęć, których normalnie wolałbym nikomu nie pokazywać. Ale bywały i takie, z których byłem relatywnie zadowolony. Rozrzut tematyczny zgodny z planem.  Zrobiłem zdjęcia czarno-białe, jak i takie, w których kolor grał główną rolę. Są pejzaże górskie i miejskie, ptak w locie, ładne chmury. W styczniu dwa razy udało mi się przejść po wrocławskim rynku. Raz eksperymentowałem ze zdjęciami astronomicznymi - nie wyszło, wrzuciłem księżycowy las jako mniejsze zło. Wreszcie, raz pstryknąłem zdjęcie telefonem w drodze do pracy, stojąc na czerwonym świetle. Technicznie jest słabe, ale szkoda mi było zmarnować takie ładne światło. Luty zaczął się od huraganu, a potem napięcie rosło. Po raz pierwszy od kilku lat wyjechałem na ferie zimowe. Trochę z przypadku padło na zachodni kraniec Austrii. Wyjazd był bardzo rodzinny, tzn. czwo...

100 gatunków w 2019 roku

Obraz
Wszystko zaczęło się na Facebooku. Justyna Kierat - biolożka, rysowniczka i autorka książek o dzikich pszczołach - założyła grupę "100 gatunków w 2019 roku". Reguły zabawy są proste: zaobserwować w swoim mieście lub okolicy sto gatunków. Wielu uczestników utrudnia sobie zadanie dodatkowymi ograniczeniami. Ja również - interesują mnie tylko zwierzęta i tylko gdy uda mi się sfotografować. Dość swobodnie natomiast podszedłem do zasady "w swojej okolicy". Uznałem, że zarówno okolice pracy (Wrocław) jak i domu (podwrocławska wieś) się liczą. Prawdę mówiąc, wszystkie gatunki z Wrocławia widziałem również poza miastem (odwrotnie niekoniecznie), więc jest to głównie ułatwienie organizacyjne: czasem brakowało czasu na wycieczkę przyrodniczą, ale dało się znaleźć godzinę na spacer po parku. Uzbierałem więc moje 100 gatunków. Głównie ptaki (41) i owady (37). Oczywiście nie mam zamiaru przerwać, bo nie chodzi tylko o pogoń za numerkami. Celem wyzwania było przede wszystki...